wtorek, 18 lutego 2020

Miłosne perypetie roślinek

Na parapecie w sali sto dziesięć
Stało brązowych doniczek dziesięć
Dobrze podlane, bardzo zadbane,
Bujnie tam kwitły pielęgnowane.
Kaktus kolczasty, mocny i duży
W wiotkiej paprotce raz się zadurzył.
Wciąż do niej wzdychał, serca rysował
Na szybie oraz listki całował
Jak pan dżentelmen rączkę swej damy.
Ale... dobrego końca nie mamy.
Paproć nie chciała być zbyt okrutna,
Nie była przecież z natury butna,
Lecz jednej rzeczy znieść nie umiała,
Wreszcie dziś głośno protestowała
Panie Kaktusie, Panie Kłujący
Podrzesz mi listki przez swoje kolce
Kaktus niechaj kaktusa obejmie
Bo kto ma kolce ten się nie przejmie
A kto ma miękkie i gładkie liście
Niech tuli paproć swą oczywiście!