czwartek, 21 listopada 2019
Żółtodziób Sofia: ,,Ziemia w 3008 roku - szalone pomysły Sofii''
W roku 3008 będzie nowa planeta, świat będzie trochę większy. W świecie będzie dużo drużyn piłkarskich i dużo drużyn koszykówki, a szkół będzie tylko 8 . Będzie dużo konkursów z różnymi sportami. Dzieci będą chodzić do szkoły od godziny 17 do 20 i na każdej lekcji będą nauczyciele dawać dzieciom po 1000 złotych . Nauczyciele będą brać te pieniądze z policji i z psychologii. Ludzie będą chodzili do pracy na trzy godziny i będą w tygodniu przejmowali 50090 złotych. Domy będą kosztowały tylko 10040 i dzieci będą w szkole miały tylko 5 lekcji, które będą trwały 30 minut.
Żółtodziób Tugcio: ,,Świat w 3007 roku - zwariowane pomysły Veroniki''
To będzie wyglądało tak: góry do góry nogami, ryby będą pływać w drzewach, a koty chodzić po chmurach, psy będą latały do góry nogami, a ludzie będą bawić się słońcem, a księżycem będą grać w piłkę nożną na Jowiszu. Po jeziorach będziemy chodzić, kiedy ktoś się urodzi będzie mądry jakby żył 100 lat. Zamiast butów będą róże, zamiast ubrania będą liście, a domy będą pod ziemią.
Szufladkowicz July: ,,Przyszłość''
Obudziłam się rano. Czułam się strasznie nie swojo w moim domu, bo cały mój pokój wyglądał podobnie, ale jakoś inaczej. Wszystkie meble były nowoczesne i jedyne w swoim rodzaju, a nie widziałam nigdzie takich, a jak zobaczyłam dywan to normalnie szczęka mi opadła, to był mój wymarzony. Ubrałam się, poszłam na dół zjeść śniadanie. Otworzyłam lodówkę, a tam? Nie uwierzycie były rzeczy, których na oczy nie widziałam np. cukierki po, których skóra stawała się kolorowa, albo lody, które nie topniały mogły nawet przeżyć najgorętsze z najbardziej najgorętszych upałów. Posiłek zaliczony więc poszłam na dwór… Z kamieniałam w pierwszej chwili! Nie uwierzycie jak to powiem. Centralnie przed moim domem zamiast starej latarni zobaczyłam plac dla gryzoni fajny pomysł rzeczywiście, ale ta latarnia to była moja i mojej przyjaciółki najlepsza miejscówka, aż chciałam iść powiedzieć co myślę, lecz nie poszłam, bo zobaczyłam wszystkich ludzi. Byli strasznie wciągnięci w telefony jakby w ogóle nie przejmowali, że idą na środku ulicy. Szłam po chodniku a tu…
- Gdzie ty idziesz!?- zawołał jakiś mężczyzna.
- No ja idę chodnikiem, to wy wszyscy jeździcie po ścieżce dla pieszych!- mówiłam podniecona.
Przeszłam na ulicę ze zdziwieniem. Poszłam prosto do szkoły. Ujrzałam budynek strasznie wysoki i nie podobny do szkoły , ale byłam pewna, że właśnie w tym miejscu stała. Weszłam niepewna i szłam przez korytarze. Zobaczyłam most na planetę Mars był strasznie długi lecz widać były wagoniki expres były strasznie szybkie jechały chyba ze 250 kilometrów na godzinę nie wyobrażalnie szybko. Oczywiście nie wsiadłam, ale strasznie ,mnie kusiło. Powoli szłam w kierunku wyjścia, lecz zaczepił mnie robot, który na miał na plakietce na pisane NAUCZYCIEL ROBINSON. Powiedział do mnie
- Nie biegaj! Jak masz na imię? I iiiii…. Bateria siadła.
Więc uciekłam biegnąc, wyszłam ze szkoły i od razu mi ulżyło. Nie stresowały mnie już żadne roboty.
Okazało się, że to tylko był sen.
Szufladkowicz Antosia: ,,Nowa galaktyka''
-Zakładać hełmy i skafander!-
-Tak jest szef!-
-Startujemy-
-Za 5 4 3 2 1 ruszyłam-odezwała się rakieta.
Głośny hałas zadudnił astronomom w uszach, nogi gięły się w kolanach, a hełmy wydawały się tak ciężkie, że prawie nie dało się ich utrzymać na głowie.
-Siadać!- zawołał kapitan. Wszyscy usiedli i czekali aż dostaną kolejną komendę.
Minęło dziesięć minut, a może pięć nie wiadomo może nawet trzydzieści. Wszystkim astronomom wydawało się,że minął przynajmniej jeden dzień.
-Wstać?-
-Nie Kowalski!-
W końcu po długim wyczekiwaniu kosmonauci otrzymali komendę
-Wstać!-
-Gdzie jesteśmy!?-
-Już w kosmosie?-
-Ile będziemy jeszcze lecieć?-zaczęły się pytania
-Czemu za oknami jest czerń?-
-Cisza!- zawołał komendant trzeciego stopnia.
-Nie komendancie, z chęcią odpowiem na te pytania-oświadczył kapitan
-Otóż… (chwila napięcia)…jesteśmy w kosmosie.-
-Wow!-
-już!-
-Nareszcie!-
-Ale, że już!?-
-Cudowna mieszanka kolorów fioletowy i granatowy…-
-Trochę czarnego.-
Zaczęły się okrzyki zadowolenia, ale i strachu.
KILKA DNI POTEM…
-Panowie i panie, jesteśmy już za Marsem i lecimy koło Jowisza-powiedział kapitan Stopka.
-Udało się jesteśmy w kosmosie!-krzyknął Kowalski.
-Już dawno jesteśmy w kosmosie gapo.-
-Bardzo dobra nowina minęliśmy Jowisza!-
Nasi bohaterowie lecieli długo i coraz to nowsze newsy przychodziły od Stopki. Mijały kolejne dni i noce astronauci mijali kolejne planety. Mięli postój na Saturnie i Uranie.
ROK 3008…
Nowi kosmonauci zamiast Stopki jest Oczko…
- Jesteśmy w innej galaktyce!-
Młody Kowalski tak samo nieogarniety jek przodek…
-Proszę kapitana, zimno trochę obejrzę pogodę, a czy można włączyć ogrzewanie podłogowe?-
-Sam sobie odpowedz na to pytanie Kowalski-
-Lądujemy na nowej planecie jakieś stworki…-
TAK POWSTAŁA NOWA PLANETA
I ŻYCIE NA NIEJ…
wtorek, 5 listopada 2019
Nasza planeta w 3008 roku
Zobaczyłam w wizji jasnowidza świat w 3008 roku. Widzę smolistą, czarną planetę. Nie ma na niej życia. Wyschły morza i oceany. Gdzieniegdzie pozostały ruiny, dawne ślady ludzkiej cywilizacji. Ludzie wykończyli się sami: wymordowali i wytruli. Z roślinności przetrwały tylko brzydkie, rdzawe i burozielone porosty. Nie ma już żadnego drzewa. Nigdzie nie śpiewa ptak, nie szumią trawy. Ziemia jest sucha, jałowa. Kosmos w żałobie po naszym istnieniu...
Spojrzałam w gwiazdy. Nie poznaję ich. Niektóre zgasły, inne się narodziły. Słońce ma intensywną czerwoną barwę, choć stoi w zenicie. Wszechświat jest pusty. Może już nigdy nie zagości w nim życie i ludzka inteligencja. Ta chciwa, próżna, leniwa inteligencja, która sprowadziła na samą siebie zagładę.
Mam nadzieję, że dar jasnowidzenia zostanie mi odebrany. Nie chcę już nigdy przeżywać takiej rozpaczy...
Pomysłowe zadanie Antosi
Tym razem musimy wykonać polecenie naszej koleżanki z kółka - Tosi. Jak wyobrażacie sobie świat w 3008 roku? Będzie to tysiąc lat po Waszych narodzinach! Co się będzie działo na naszej planecie.
Przepotworna noc
Tego wieczoru długo nie mogłam zasnąć. Zdawało mi się, że coś chrobocze pod łóżkiem. Zaglądałam tam parę razy, ale widziałam tam tylko wsunięty karton ze starymi zabawkami. Postanowiłam rano udać się na kontrolę słuchu do laryngologa. Ale chroboty były coraz wyraźniejsze. Nie mogłam już oszukiwać się, że to złudzenie.
Nagle zamarłam. Spod mojego łóżka coś się wysuwało!!! Może to olbrzymi pająk? W duchy i potwory przecież nie wierzę! Zadrżałam gotowa do wrzasku. Nie cierpię pająków! Hmm, ale to nie był kształt pająka. Spod łóżka wypełzał wąż.
Jeszcze gorzej! Jakiś jadowity gad pewnie uciekł z hodowli szalonego sąsiada! Zdecydowanie wrzasnęłam, i to pięć razy. Potem postanowiłam bronić swojego życia. Dodałam sobie otuchy mówiąc:
- Zabiję cię, zanim mnie ukąsisz.
Chwyciłam poduszkę, ale była to słaba i nieporęczna dłoń. Na szczęście moja ręka natrafiła na książkę, którą czytałam wieczorem. Solidną, w twardej okładce. Chwyciłam ją kurczowo i zadałam wężowi pięć zaciekłych ciosów.
Nie bronił się i nie syczał. A dlaczego? Bo był pluszowy. Taaak, bawiłam się kiedyś kolorowym, pluszowym wężem. Tylko... jakim cudem pełzał? Zrobiło mi się słabo. Uznałam, że ożywiony pluszowy wąż przeraża mnie bardziej niż żywy, śliski i jadowity. Ponieważ dowodzi utraty moich zdrowych zmysłów.
Dzwonię po psychiatrę...
Nagle zamarłam. Spod mojego łóżka coś się wysuwało!!! Może to olbrzymi pająk? W duchy i potwory przecież nie wierzę! Zadrżałam gotowa do wrzasku. Nie cierpię pająków! Hmm, ale to nie był kształt pająka. Spod łóżka wypełzał wąż.
Jeszcze gorzej! Jakiś jadowity gad pewnie uciekł z hodowli szalonego sąsiada! Zdecydowanie wrzasnęłam, i to pięć razy. Potem postanowiłam bronić swojego życia. Dodałam sobie otuchy mówiąc:
- Zabiję cię, zanim mnie ukąsisz.
Chwyciłam poduszkę, ale była to słaba i nieporęczna dłoń. Na szczęście moja ręka natrafiła na książkę, którą czytałam wieczorem. Solidną, w twardej okładce. Chwyciłam ją kurczowo i zadałam wężowi pięć zaciekłych ciosów.
Nie bronił się i nie syczał. A dlaczego? Bo był pluszowy. Taaak, bawiłam się kiedyś kolorowym, pluszowym wężem. Tylko... jakim cudem pełzał? Zrobiło mi się słabo. Uznałam, że ożywiony pluszowy wąż przeraża mnie bardziej niż żywy, śliski i jadowity. Ponieważ dowodzi utraty moich zdrowych zmysłów.
Dzwonię po psychiatrę...
poniedziałek, 4 listopada 2019
Żółtodziób July: ,,Tancerka''
-To już jutro - mówiłam do mamy.
Byłam
strasznie podekscytowana, te stroje już czekały, żebym je włożyła. Cała
choreografia była cudowna, każdy z zajęć był zaangażowany, chociaż Flora i Ola
ciągle leniuchowały, a miały najpiękniejsze i najbardziej świecące kostiumy,
ale moja kreacja i tak była bardzo ładna. Fryzury i makijaże były dla każdego
wprost nie ziemskie. Mówiłam ciągle do siebie „ Jeszcze tylko osiemnaście
godzin i dwadzieścia osiem minut do występu’’. Nie mogłam się powstrzymać ciągle
tańczyłam i puszczałam z gramofonu muzykę. Mama kazała mi się uczyć do
sprawdzianu, lecz nie słuchałam, bo przecież to był mój pierwszy występ, nie
mogłam zawalić… Przez chwilę pomyślałam ,, Co jeżeli zawalę? Jeżeli wyrzucą
mnie z grupy?’’ Zrobiłam sobie przerwę, bo rzeczywiście miałam sprawdzian i
przyda mi się przerwa chociaż wolałam nie uczyć się do historii.
-Ale nuda!
Po co mam się uczyć o czymś co już było?
2 godziny później …
Skończyłam… Odetchnęłam z ulgą. Było już późno
więc poszłam się kąpać. Przesłuchałam jeszcze muzyki i poszłam spać.
Obudziłam się rano i uszykowałam się,
poszłam zjeść śniadanie i pojechałyśmy do teatru. Gdy byłyśmy na miejscu
przywitałam się z wszystkimi i zrobiliśmy wspólną rozgrzewkę. Powoli czułam już stres, ale próbowałam go opanować. Nadszedł
czas na charakteryzację. Każdy był gotowy i rozciągnięty. Widownia zaczęła się
zapełniać, zgasły światła i włączyła się muzyka.
Ciąg dalszy nastąpi…
czwartek, 31 października 2019
Żółtodziób Antosia: ,,Mała tancerka''
- Pobudka córeczko!-
- Muszę mamo?-
- Nie ma opcji! Przecież musisz iść do szkoły!-
- Ale mi się już nie chce tańczyć-
- Ile razy mówisz mi to, zawsze jest awantura. A teraz wskakuj w sukienkę i zjedz śniadanie.
Mama wyszła z pokoju. Zniechęcona Laura wyjęła kostium z szafy. Szczerze mówiąc Laura miała same baletowe suknie , ponieważ mama nie chciała kupić jej innych ubrań, a taty nie miała.
- Pospiesz się!- wołała mama.
- Już idę- westchnęła Laura.
Ślicznie wyglądała. Miała piękną suknie i idealnie upiętą fryzurę, cała błyszczała od makijażu. Laura jednak nie cierpiała tych falbanek od spódniczki i lakieru do włosów.
- Szybko jedz śniadanie, bo już lokaj czeka na nas w dorożce-
Dziewczynka zjadła, ubrała błyszczące trzewiki i wyszła z willi.
- Wyprostuj się! Tancerka nie może być taka zgarbiona-
Laura nie śmiała tego skomentować, bowiem słowa matki były święte. Ona zawsze miała rację.
- Stój! Wysiadamy- powiedziała kobieta. Lokaj zawsze popierał panienkę. Żal mu było gdy była zmuszana do tańca i ona o tym wiedziała on był dla niej jak ojciec. Najbardziej lubiła gdy jej mama była jeszcze w pracy i ona zostawała z lokajem Franzem sama w domu.
- To do zobaczenia- powiedziała matka i odjechali. Laura usłyszała jeszcze gdy Franz życzył jej miłego dnia.
Ulubionym przedmiotem szkolnym dla niej był francuski, jej ojczysty język. Na tym przedmiocie nie trzeba było tańczyć z resztą na matematyce też nie, ale wydawała jej się nudna.
- Cześć Laura!-
- Cześć Laura!-
Laura była lubianą osobą choćby z tego względu, że bardzo dobrze tańczyła.
- Laura poprowadzisz rozgrzewkę-
- Dobrze-
Dziewczynka lubiana była też w gronie nauczycieli. Ale mimo tego nie lubiła tej szkoły.
Po lekcjach przyjechał po nią sam Franz, a to oznaczało, że mama jest jeszcze w pracy. Ucieszona dziewczynka wskoczyła do dorożki. Podczas jazdy rozmawiała jak nakręcona, czasem miała takie chwile, że musiała się komuś wygadać. Lokaj słuchał małej damy z uwagą. W końcu dojechali. Na miejscu zastała prezent urodzinowy. Mamy nie było. Prezenty był od Franza. Po rozpakowaniu Laura rzuciła się na lokaja musiała go mocno uściskać. Były to piękne dżinsy i koszula. Dziewczynka marzyła o spodniach. Matka nie kupiła jej nigdy dżinsów. Potem mała kobietka zjadła obiad i poszła na dodatkowe zajęcia tańca. Po powrocie położyła się spać. Tak minął cały dzień Laury, pełen wrażeń.
wtorek, 8 października 2019
Kolejne wyzwanie
Szanowne Panny Pisarki! Dziękuję za nadesłanie pierwszych opowiadań. Pióra naostrzone - pierwsze koty za płoty, jak to się zwykle mówi. A teraz następne wyzwanie.
Wyobraźcie sobie życie młodej tancerki. Trenuje taniec, marzy o scenie. Pokażcie za pomocą słów jeden jej dzień lub występ.
Wyobraźcie sobie życie młodej tancerki. Trenuje taniec, marzy o scenie. Pokażcie za pomocą słów jeden jej dzień lub występ.
Żółtodziób Antosia: ,,Dziwne zdarzenie''
Pewnego dnia byłam w kinie na strasznym
horrorze. Film był o duchach, potworach
i czarownicach. Bałam się, ale wiedziałam że jutro jest poniedziałek i muszę
iść do szkoły, więc po powrocie poszłam spać. Jakoś nie mogłam usnąć. Było
ciemno i wszyscy spali (oprócz mnie). Chciałam pomyśleć o czymś miłym, ale o
czymkolwiek nie pomyślałam, wszystko kojarzyło mi się z horrorem. Leżałam
cicho. Słychać było tylko jak mój szczurek ciągnie wodę z poidełka i biega po
klatce.
Nagle usłyszałam jakieś rozmowy. „Myślałam,
że rodzice już śpią” pomyślałam. I znów
ten sam głos! Miałam jak najgorsze skojarzenia po tym filmie. Potem usłyszałam
głos w telewizorze. To nie mógł być
przypadek. Chciałam iść do rodziców, ale bałam się poruszyć. Nie mogłam
wykrztusić słowa. Po chwili zauważyłam, że nie mam mojego misia, a gdy
spojrzałam na parapet był pusty. „Gdzie podziały się wszystkie zabawki?” to pytanie dręczyło mnie
przez dłuższą chwilę. W końcu zdobyłam się na odwagę i wychyliłam się z pokoju.
Wtedy usłyszałam dźwięk otwierającej się szafki ze słodyczami. Weszłam na
pierwszy stopień schodów i spojrzałam na dół. Nikogo nie było. Duchy są
niewidzialne!
Napisałam krótki
liścik do rodziców „Słyszałam rozmowy w nocy i musiałam zobaczyć kto to. Jak by
mnie już nie było, to nie martwcie się. Pewnie zjadły mnie duchy. Zobaczymy się
w niebie."
Położyłam list pod
drzwiami do pokoju rodziców i wtedy poczułam jak ktoś dotyka mnie w ramię.
Serce podskoczyło mi do gardła nie miałam odwagi, żeby się odwrócić. Usłyszałam
tylko ciche "Tosia". Myślałam, że już po mnie. Zaczęłam się
modlić.... żeby to był tylko zły sen , ale nie niestety. Znów usłyszałam moje
imię. Odwróciłam głowę z wielkim strachem...i zobaczyłam, że to tylko moja
siostra. Kamień spadł mi z serca. Opowiedziałam jej co się stało. Przeraziła
się, ale poszła ze mną. Bałam się mniej, bo co dwie głowy to nie jedna.
Byłyśmy na ostatnim schodku gdy
usłyszałyśmy szeleszczące papierki po cukierkach. Moja młodsza siostra Zuzia
chciała wrócić do pokoju, ale ją zatrzymałam. Wychyliłyśmy się trochę, ale nic
nie zobaczyłyśmy, bo było ciemno. Spojrzałam jeszcze raz i... zobaczyłam, że
mój misiu z innymi zabawkami oglądają sobie film. Słuch mnie nie zmylił, jedli
cukierki. Dwa małe tygryski jadły popkorn, misiek i lalka byli wpatrzeni w film,
natomiast piesek ze słonikiem urządzili sobie pogawędkę. SZbladłyśmy ze zdziwienia. "Takie rzeczy dzieją się tylko w
książkach przygodowych i bajkach.
W szkole opowiedziałam całe to zdarzenie
przyjaciółce, której przydarzyła się podobna historia. Może po prostu w ten
weekend zaczęła się nowa epoka gadających misiów.
środa, 2 października 2019
Żółtodziób July: ,,Zakręcona noc piątkowa''
Po szkole wróciłam do domu. Byłam szczęśliwa z tego powodu, ponieważ moja przyjaciółka ma przyjść dzisiaj do mnie do domu na noc. Nie mogłam przestać myśleć o tej wiadomości, bo miałyśmy wiele tematów do omówienia. W końcu nadeszła upragniona chwila, w której Kasia weszła do salonu i wręczyła mi pudełko. Gdy otworzyłam prezent ujrzałam małą pluszową pandę, a wokoło cukierki i lizaki.
Panda miała błękitne oczka, czarno-białe i miłe futerko oraz mały czarny nosek. Bardzo spodobał mi się ten drobiazg, uściskałam Kasię i podziękowałam. Rozmawiałyśmy o różnych sprawach, śmiałyśmy się oraz grałyśmy w gry. Byłyśmy zmęczone po całym dniu, więc postanowiłyśmy się położyć i jeszcze chwilę porozmawiać. Usłyszałyśmy powolne otwieranie drzwi, lecz nie wstałyśmy, ponieważ leżałyśmy w łóżku i chyba zasypiałyśmy. Nie wiadomo kiedy ale zasnęłyśmy… W domu słychać było chodzenie po schodach. Ciekawe kto to, a może nie kto tylko co? Nagle huk rozległ się po domu! Potem włączył się telewizor, a następnie słychać było muzykę z radia. Z lodówki znikały kolejne produkty. Nad ranem panda wróciła do swego pokoju kiedy jeszcze wszyscy spali, ale na dole w salonie nie było za czysto. Tu i tam jakieś ogryzki, papierki i inne śmieci. O godzinie 10.30 obudziłyśmy się. Zeszłyśmy na dół napić się ciepłej herbaty. Zobaczyłyśmy ten cały bałagan i przeraziłyśmy się…
- Co tu mogło zajść? - zapytałam się z niepokojem.
- Nie wiem. Myślę, że możemy trochę posprzątać i pomyślimy - odparła Kasia.
Posprzątałyśmy wszystko, lecz nie znalazłyśmy odpowiedzi. Ta sytuacja chyba na zawsze zostanie bez odpowiedzi.
Panda miała błękitne oczka, czarno-białe i miłe futerko oraz mały czarny nosek. Bardzo spodobał mi się ten drobiazg, uściskałam Kasię i podziękowałam. Rozmawiałyśmy o różnych sprawach, śmiałyśmy się oraz grałyśmy w gry. Byłyśmy zmęczone po całym dniu, więc postanowiłyśmy się położyć i jeszcze chwilę porozmawiać. Usłyszałyśmy powolne otwieranie drzwi, lecz nie wstałyśmy, ponieważ leżałyśmy w łóżku i chyba zasypiałyśmy. Nie wiadomo kiedy ale zasnęłyśmy… W domu słychać było chodzenie po schodach. Ciekawe kto to, a może nie kto tylko co? Nagle huk rozległ się po domu! Potem włączył się telewizor, a następnie słychać było muzykę z radia. Z lodówki znikały kolejne produkty. Nad ranem panda wróciła do swego pokoju kiedy jeszcze wszyscy spali, ale na dole w salonie nie było za czysto. Tu i tam jakieś ogryzki, papierki i inne śmieci. O godzinie 10.30 obudziłyśmy się. Zeszłyśmy na dół napić się ciepłej herbaty. Zobaczyłyśmy ten cały bałagan i przeraziłyśmy się…
- Co tu mogło zajść? - zapytałam się z niepokojem.
- Nie wiem. Myślę, że możemy trochę posprzątać i pomyślimy - odparła Kasia.
Posprzątałyśmy wszystko, lecz nie znalazłyśmy odpowiedzi. Ta sytuacja chyba na zawsze zostanie bez odpowiedzi.
wtorek, 24 września 2019
Witajcie młode pisarki!
Wasze pierwsze zadanie będzie dotyczyło ożywienia jakiegoś przedmiotu, który zacznie myszkować nocą po waszym domu. Napiszcie o tym krótkie opowiadanie na rozgrzewkę!
Wymagania: uosobiony przedmiot, miejsce i czas akcji - noc w mieszkaniu, około pół strony. Wszystkie zdania zakończone kropką i sprawdzone w Wordzie, czy nie ma podkreślonych na czerwono błędów. Proszę skorzystać z przycisku "Prześlij opowiadanie".
Wymagania: uosobiony przedmiot, miejsce i czas akcji - noc w mieszkaniu, około pół strony. Wszystkie zdania zakończone kropką i sprawdzone w Wordzie, czy nie ma podkreślonych na czerwono błędów. Proszę skorzystać z przycisku "Prześlij opowiadanie".
sobota, 21 września 2019
Otwarcie!
Informujemy, że z dniem dzisiejszym blog ,,blogerka i gracz'' rozpoczyna swoją działalność :)
Można już wysyłać zgłoszenia
Można już wysyłać zgłoszenia
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)