Pewnego dnia byłam w kinie na strasznym
horrorze. Film był o duchach, potworach
i czarownicach. Bałam się, ale wiedziałam że jutro jest poniedziałek i muszę
iść do szkoły, więc po powrocie poszłam spać. Jakoś nie mogłam usnąć. Było
ciemno i wszyscy spali (oprócz mnie). Chciałam pomyśleć o czymś miłym, ale o
czymkolwiek nie pomyślałam, wszystko kojarzyło mi się z horrorem. Leżałam
cicho. Słychać było tylko jak mój szczurek ciągnie wodę z poidełka i biega po
klatce.
Nagle usłyszałam jakieś rozmowy. „Myślałam,
że rodzice już śpią” pomyślałam. I znów
ten sam głos! Miałam jak najgorsze skojarzenia po tym filmie. Potem usłyszałam
głos w telewizorze. To nie mógł być
przypadek. Chciałam iść do rodziców, ale bałam się poruszyć. Nie mogłam
wykrztusić słowa. Po chwili zauważyłam, że nie mam mojego misia, a gdy
spojrzałam na parapet był pusty. „Gdzie podziały się wszystkie zabawki?” to pytanie dręczyło mnie
przez dłuższą chwilę. W końcu zdobyłam się na odwagę i wychyliłam się z pokoju.
Wtedy usłyszałam dźwięk otwierającej się szafki ze słodyczami. Weszłam na
pierwszy stopień schodów i spojrzałam na dół. Nikogo nie było. Duchy są
niewidzialne!
Napisałam krótki
liścik do rodziców „Słyszałam rozmowy w nocy i musiałam zobaczyć kto to. Jak by
mnie już nie było, to nie martwcie się. Pewnie zjadły mnie duchy. Zobaczymy się
w niebie."
Położyłam list pod
drzwiami do pokoju rodziców i wtedy poczułam jak ktoś dotyka mnie w ramię.
Serce podskoczyło mi do gardła nie miałam odwagi, żeby się odwrócić. Usłyszałam
tylko ciche "Tosia". Myślałam, że już po mnie. Zaczęłam się
modlić.... żeby to był tylko zły sen , ale nie niestety. Znów usłyszałam moje
imię. Odwróciłam głowę z wielkim strachem...i zobaczyłam, że to tylko moja
siostra. Kamień spadł mi z serca. Opowiedziałam jej co się stało. Przeraziła
się, ale poszła ze mną. Bałam się mniej, bo co dwie głowy to nie jedna.
Byłyśmy na ostatnim schodku gdy
usłyszałyśmy szeleszczące papierki po cukierkach. Moja młodsza siostra Zuzia
chciała wrócić do pokoju, ale ją zatrzymałam. Wychyliłyśmy się trochę, ale nic
nie zobaczyłyśmy, bo było ciemno. Spojrzałam jeszcze raz i... zobaczyłam, że
mój misiu z innymi zabawkami oglądają sobie film. Słuch mnie nie zmylił, jedli
cukierki. Dwa małe tygryski jadły popkorn, misiek i lalka byli wpatrzeni w film,
natomiast piesek ze słonikiem urządzili sobie pogawędkę. SZbladłyśmy ze zdziwienia. "Takie rzeczy dzieją się tylko w
książkach przygodowych i bajkach.
W szkole opowiedziałam całe to zdarzenie
przyjaciółce, której przydarzyła się podobna historia. Może po prostu w ten
weekend zaczęła się nowa epoka gadających misiów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz