Zobaczyłam w wizji jasnowidza świat w 3008 roku. Widzę smolistą, czarną planetę. Nie ma na niej życia. Wyschły morza i oceany. Gdzieniegdzie pozostały ruiny, dawne ślady ludzkiej cywilizacji. Ludzie wykończyli się sami: wymordowali i wytruli. Z roślinności przetrwały tylko brzydkie, rdzawe i burozielone porosty. Nie ma już żadnego drzewa. Nigdzie nie śpiewa ptak, nie szumią trawy. Ziemia jest sucha, jałowa. Kosmos w żałobie po naszym istnieniu...
Spojrzałam w gwiazdy. Nie poznaję ich. Niektóre zgasły, inne się narodziły. Słońce ma intensywną czerwoną barwę, choć stoi w zenicie. Wszechświat jest pusty. Może już nigdy nie zagości w nim życie i ludzka inteligencja. Ta chciwa, próżna, leniwa inteligencja, która sprowadziła na samą siebie zagładę.
Mam nadzieję, że dar jasnowidzenia zostanie mi odebrany. Nie chcę już nigdy przeżywać takiej rozpaczy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz