poniedziałek, 4 listopada 2019

Żółtodziób July: ,,Tancerka''


      -To już jutro - mówiłam do mamy.
Byłam strasznie podekscytowana, te stroje już czekały, żebym je włożyła. Cała choreografia była cudowna, każdy z zajęć był zaangażowany, chociaż Flora i Ola ciągle leniuchowały, a miały najpiękniejsze i najbardziej świecące kostiumy, ale moja kreacja i tak była bardzo ładna. Fryzury i makijaże były dla każdego wprost nie ziemskie. Mówiłam ciągle do siebie „ Jeszcze tylko osiemnaście godzin i dwadzieścia osiem minut do występu’’. Nie mogłam się powstrzymać ciągle tańczyłam i puszczałam z gramofonu muzykę. Mama kazała mi się uczyć do sprawdzianu, lecz nie słuchałam, bo przecież to był mój pierwszy występ, nie mogłam zawalić… Przez chwilę pomyślałam ,, Co jeżeli zawalę? Jeżeli wyrzucą mnie z grupy?’’ Zrobiłam sobie przerwę, bo rzeczywiście miałam sprawdzian i przyda mi się przerwa chociaż wolałam nie uczyć się do historii.
-Ale nuda! Po co mam się uczyć o czymś co już było?
2 godziny później …
 Skończyłam… Odetchnęłam z ulgą. Było już późno więc poszłam się kąpać. Przesłuchałam jeszcze muzyki i poszłam spać.
     Obudziłam się rano i uszykowałam się, poszłam zjeść śniadanie i pojechałyśmy do teatru. Gdy byłyśmy na miejscu przywitałam się z wszystkimi i zrobiliśmy wspólną rozgrzewkę. Powoli czułam  już stres, ale próbowałam go opanować. Nadszedł czas na charakteryzację. Każdy był gotowy i rozciągnięty. Widownia zaczęła się zapełniać, zgasły światła i włączyła się muzyka.
Ciąg dalszy nastąpi…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz